moje
sex
ja
napisane
pytania
zrobione
szukam
igraszki
daty

napisane

opowiadania

Julia

Obudzi mnie g這s. Jej g這s. - Tomek! Wstawaj do cholery! Nie mog si sp騧ni!
Skrzeczy dzi wyj徠kowo.
- No wstaaaaj przecie. Co za baba.
- S造sza豉m!
- No i dobrze, 瞠 s造sza豉. Mia豉 s造sze.
- Tomek, czy ty chcesz mnie od samego rana wkurzy? Zbieraj si do cholery, bo mamy p馧 godziny. Jak si przez ciebie sp騧ni to masz przesrane.
- A ty musisz si tak wyra瘸 od samego rana? Gonisz mnie, a sama jeszcze z cyckami na wierzchu latasz.
- Nie widzisz, 瞠 prasuj bluzk? Zak豉daj gacie i podkr耩 obroty. Ja nie 瘸rtuj
- Dobra, dobra. Nie marszcz si tak...

Wycelowa貫m w sam 鈔odek. Zrobi troch pianki. Jolka zawsze si czepia jak sikam g這郾o. Zazwyczaj lej po porcelanie. Dzisiaj mi si nie chce. Wczoraj by這 d逝gie. Jolka wr鏂i豉 p騧no, ja wcze郾ie zacz掖em. Potem te kilka szklaneczek rumu z limonk. Na szcz窷cie nie boli. Ale... Nie chwal dnia przed zachodem. Czasem kac skrada si po cichu, na mi瘯kich 豉pkach; nie s造cha, nie czu. Podchodzi od ty逝 i aaahhh! Skacze na 貫b, wbija pazury wskronie i miauczy co najmniej do po逝dnia. Albo i do wieczora. Nie zawsze mo積a poszczu go buldogiem z puszki...
- Tomek! WYCHODZIMY!

Uuu... No to sko鎍zy貫m rozwa瘸nia o kacu. Skrzek Jolki wierci w m霩gu niemniej bole郾ie. Wyszli鄉y na parking. Z kurtuazj otworzy貫m jej drzwi auta. Jako nie mog si odzwyczai, chocia zamek naprawi貫m p馧 roku temu. Zapowiada si kolejny smutny dzie. S這鎍e 鈍ieci, dawno nie pada這. Pogoda. Czyli zn闚 b璠 mia oczy jak pomidory. Sko鎍zy造 mi si krople, wi璚 b璠zie 透awo. Cholerna wiosna.

- Skarbie, mo瞠sz si tutaj zatrzyma. Pod firm pewnie zn闚 nie b璠zie gdzie.
- Nie m闚 do mnie "skarbie". Nie jestem twoj w豉sno軼i.
- Dobrze Jolu. Mi貫go dnia!
- Wzajemnie. Pa!
Taaa... Poranne czu這軼i przed prac. Dobrze, 瞠 nie jemy razem 郾iadania. Inaczej mogliby鄉y si zag豉ska do krwi.

* * *

Julka dzwoni. Orzesz... Co ja mam jej powiedzie? Dobra. Odbior i si um闚i. W sumie... nie widzia貫m jej kilka dni.
- Cze嗆 Kicia. ... No wiem ale nie bardzo mia貫m jak. ... Nie wiem. ... A o kt鏎ej ko鎍zysz? Ok. B璠. ... Nie no jasne. Odwioz ci. ... Pa!
Kurde. Kiedy Jolka jedzie do matki?

* * *

Puk. Puk. Puk. Kto to do cholery? Janusz mia by dopiero o 17. W XXI w. wypada si zapowiedzie. Wpadanie znienacka jest pass × d幦od.
- yyyy... Cze嗆!
- Witaj!
- Julia.
- Mog?
- yyyy... Jaaasssne. Wejd prosz. Sorry, troch mnie zaskoczy豉.
- Przeszkadzam?
- Ale! Oczywi軼ie, 瞠 nie. Po prostu niespodzianka jest wi瘯sza ni ogarniam.
- Mam nadziej, 瞠 mi豉.
- Juliaaa... Przecie wiesz. Nie umiem sobie wyobrazi milszej.
- Tylko tak m闚isz. Co robisz?
- Wiesz, 瞠 to prawda. Po prostu si nie spodziewa貫m. Nie s康zi貫m, 瞠 mnie jednak odwiedzisz.
- Gdzie twoja pani?
- yyy... Jolka? Nie ma.
- Widz. Ale gdzie jest?
- No tak. Mia豉 jecha do matki, ale co tam nie teges, i chyba jest u kole瘸nki.
- Ile mamy czasu?
- ??? Czasu?
- Tomeeek... B康 doros造. Na bzykanie!
- ??? yyy... No nie wiem. Chyba wystarczy.
- Suuuper. A d逝go b璠ziemy tu sta? Kiedy by貫 bardziej szarmancki.
- Nie, no jasne. Chod幟y do... No w sumie nie wiem gdzie... Mo瞠 tu?
- No raczej nie do kuchni.

O rzesz... Julia. Przysz豉. Tylko po co? Przecie powiedzia豉! G逝piej. Kto by nie zg逝pia w towarzystwie Julii? Julia. Julia. Ach... Julia.
Mo瞠 i jest na 鈍iecie wi璚ej kobiet ni facet闚, mo瞠 nie ma brzydkich kobiet, mo瞠 wszystkie s warte grzechu, ale Julia jest jedna. Julia nie powtarza si co miesi帷. Je郵i zdarza si w og鏊e jeszcze jaka Julie, Giulia, Julija, Juliino, to ma zapach kwiatu paproci.
Julia.

- Tomek. Ok, nie uprzedzi豉m ci, nie wys豉豉m SMSa, e-maila, nie og這si豉m tego na pieprzonym Fejsie, ale jestem tu! Masz problemy z rzeczywisto軼i? To id. Chcesz bym zosta豉? Herbat mi chocia zaproponuj.
- Przepraszam Julio. Stan掖 mi... w pami璚i tw鎩... boski obraz sprzed lat. Wszystko za co odda豚ym 篡cie.
- No ale nie odda貫. Nadal jestem boska, a w takie bajki wierzy豉m 20 lat temu. Ok., te czasem si bujam w tamtej nocy: twoje dready, moje koraliki, sk鏎a na trawie. Ale ta noc NIE wr鏂i. Mamy godzin, mo瞠 dwie. Moja matka z Paulin d逝瞠j nie wytrzyma. Wi璚 ocknij si Tomaszu i r鏏my co. Ruchajmy si, obejrzyjmy "Klan", poka mi zdj璚ia dzieci...
- Nie mam dzieci.
- No tak. Skrobanym zdj耩 nie robi.
- Juuuliaaa... Tyle lat. Bez jaj.
- A mo瞠 w豉郾ie z jajami?

* * *

Ding-dong! Ding-Dong!
O rzesz! Fuck fuck fuck! Teraz? Kto? Janusz? To ju siedemnasta? Nieeee, plizzz, nie teraz!
- mmm Sorki Julia. mmm Zaczekaj. ... Prosz. mmm Musz zobaczy kto to.
- Twoja dama?
- Nie, niemo磧iwe. Dam jeste tylko ty. Nie wiem kto. Minut prosz.
- P馧. Gacie za堯. Nie b璠zie mi tu jaka przychodzi na gotowe.
A mo瞠 to Jolka? Nie, przecie by nie dzwoni豉.

- yyyyyyyyyyyyy...
- Cze嗆 Tomek!
- A cze嗆 Julka.
- Spa貫?
- eee... Nie, nie.
- A wygl康asz... Skromnie ubrany mnie witasz. Czeka貫?
- ???
- Helo! Tomek. Um闚ili鄉y si.
- O fuck. Przepraszam Julka. Sorry Skarbie. Masz racj. Przepraszam.
- Ok. Nie przepraszaj. Nie ma problemu. Po prostu jestem. Mam troch czasu. Mo瞠my go sp璠zi baaardzo mi這...
U鄉iecha si filuternie. Taaa... I do kogo szczerzysz z瑿y? Powiedz mi ma豉? Mi這 chcesz sp璠zi czas, tak? MIΜ? Tylko, 瞠 jako twoje mi這 to moje mi這.
- Jasne. Tylko wiesz co, zaraz ma wpa嗆 Janusz i mieli鄉y jecha...
- Ej! Jak to Janusz? Tomek! No 鈍ietnie! Po co ja si z tob umawiam! Po co dzwoni?!
- Julka, no prosz ci... Przecie...
- No co "prosz ci"? Tomek! Um闚ili鄉y si!
- Juuulkaaa... Prosz. Zadzwoni Janusz i poprosi 瞠bym pojecha z nim do jego rodzic闚...
- Janusz, Janusz! Jasne. Janusz. A ja to tylko kiedy ci si rucha chce! Jak to do rodzic闚? Przecie mia貫 mnie potem odwie潭 do domu!
- Obieca貫m, 瞠 ci zawioz to zawioz. Tylko, 瞠 z Januszem.
- Jak to z Januszem? No nie! Nigdzie z t 鈍ini nie jad! Nie mog貫 zadzwoni? Wys豉 SMSa? Jest XXI wiek!
- Julka, prosz ci. Pojedziemy z Januszem. Moje auto zabra豉 Jolka.
- O nie! Jeszcze auta nie ma. Tomek! Tak si nie robi.
- No wiem... Przepraszam Kochanie, zawali貫m, ale nie chcia貫m. Po prostu wylecia這 mi z g這wy. Rano by貫m p馧przytomny.
- Chyba dalej jeste. Oj Tomek, Tomek... D逝go b璠ziemy tu sta?
- Nie no, jasne chod... Ale wiesz co, tak pomy郵a貫m sobie w豉郾ie. Bo dzisiaj gada貫m z Ank, i m闚i豉, 瞠 maj jakie fajne promocje. Mo瞠 co by sobie wybra豉? Masz przecie troch czasu.
- Tomek. Co ty m闚isz? Mieli鄉y sp璠zi razem popo逝dnie. Um闚i貫 si ze mn. Potem mia貫 mnie odwie潭. Nie mo瞠sz, bo nie masz auta, a zamiast si mn zaj望 proponujesz mi zakupy!? Tomek? O co chodzi? Ani nie mam kasy, ani ochoty. A po za tym to ledwie znam Ank. I co, wpadn do niej tak z choinki i "daj rabat"?
- Oj Julka... Daj spok鎩. O kas si nie martw. Wybierzesz sobie co zechcesz. Ja si z Ank rozlicz. Chc ci wynagrodzi spieprzony dzie. P鎩d do niej z tob. Anka m闚i豉, 瞠 okazje s naprawd zajebiste. Jolka te chcia豉 do niej wpa嗆.
- Jasne. Jolka! Ooooczywiii軼ie... Jooola. ... No co, na boso chcesz ze mn i嗆?!
- Ju, ju...
Hu... Jak to si uda to si dzisiaj najebi.
- Wygl康asz troch jak g逝pek w tych spodenkach. Skarpetki przynajmniej by za這篡.
Dobrze, 瞠 nie wie, 瞠 nie mam gaci...
- Julka. Punk rock to nie 豉skotki.
- Tomek. Punk rock to by w zesz造m wieku. Teraz to ty stary ko jeste.
- Julka! Tylko nie ko! he he
Szajse! Nie wzi掖em kluczy od domu.

* * *

Ding-dong. Ding-dong. Ding-dong.
Julia do cholery otw鏎z te zasrane drzwi! Kobieto! Zlituj si.
Ding-dong. Ding-dong. Ding-dong.
Mo瞠 zosta豉. Szajse. Ale by豉by g逝pia gdyby nie posz豉.
Ding-dong. Ding-dong. Ding-dong.
Baby s g逝pie. A jej zale瘸這. W sumie dziwnie bardzo...
Ding-dong. Ding-dong. Ding-dong.
Kurwa. Nawet telefonu nie wzi掖em.
- Uff... Dzi瘯i!
- Oooo... Nasz d瞠ntelmen wr鏂i. Jak mi這.
- Przepraszam Julia. Naprawd WIELKIE sorry ale kole瘸nka z pracy wpad豉 i chcia豉 瞠bym j zaprowadzi do siostry, bo u niej w butiku jak捷 promocj zrobili dla sta造ch klientek.
- Taaak? Kole瘸nka z pracy? I co? Zadowoli貫 j? Co sobie kupi豉?
- Oj, Julia. Po prostu zaprowadzi貫m j i tyle... Co mia貫m powiedzie, 瞠by spada豉?
- Nie. Mog貫 po prostu powiedzie, 瞠 jeste zaj皻y. No ale ty chyba nie by貫 zaj皻y?
- Julia, by貫m bardzo zaj皻y. bardzo, i chc by jeszcze bardziej zaj皻y, mmm bardzo... mmm przecie wiesz, 瞠 nic nie jest wa積iejsze od ciebie. Ooooooh... Juliaaa...

* * *

Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr!
O szajse! Szajse! Szajseeehhh!
- No chyba se jaja robisz? Spr鏏uj odebra!
- Juliaaa. Musz. To Janusz.
Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr!
- Cze嗆. ... Ju? O kurde. ... No dobra, zaczekaj chwil. ... No nie no, 5 minut maks. ...
Co ona robi? Julia... Ooooh... ooooh... Julia... oooooooo...
- Nie, nie. mmm Wszystko ok. mmm ... No troch mmm ... Dziwnie si czuj. ... Mo瞠 to alergia...
Julia! Kurde. Uspok鎩 si kobieto chocia na chwil. Zaraz mi ptaka urwiesz.
- ooo ... Jasne. Ok. Za 5 minut wychodz...

* * *

Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr!
Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr!
Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr! Drrrrrrrrrrrrrrr!
- No? Dobra, stary, uspok鎩 si. ... Dobra, wiem, 瞠 m闚i貫m. ... Zaraz wychodz. Ej! kurde, ch這pie daj spok鎩. Wiem, do cholery 瞠 si um闚ili鄉y ale mam co do zrobienia ... Ooooooh... Dobra stary. mmm ja si zbieram, a ty czekasz jeszcze 5 minut, ok? mmm ... No igitara. ...
O szajse! Osiemnasta. ζdnie. Ile Julka siedzi u Anki? Godzin? Chyba ze dwie. Jeste wielka Anka! Mo瞠 to jako prze篡j.
- Julia. Sorry. Koniec. Zbieramy si!
- Jako to "zbieramy si"?
- No tak to. Po prostu. Wskakuj w stringi, bierz kiec i spadamy.
- Zajaraliby鄉y chocia.
- Julia. Nie pal. Czasem tylko cygaro z ch這pakami.
- Bur簑j.
- Nie marud, tylko fruuu... I tak ju wi璚ej nie dam rady. Nast瘼nym razem...
- A mo瞠 nast瘼nego nie b璠zie?
A mo瞠 to i lepiej?

* * *

- Janusz - Julia, Julia - Janusz.
- Dzie dobry. Janusz jestem. M鎩 skromny w霩 niegodny tak pi瘯nej damy. Dok康, o 奸iczna?
- Mi造 jeste misiu. A gdzie podpowiada ci twoja naviga?
- Do mnie?
- Innym razem. Teraz po prostu na Moniuszki.
- Tomek. Mieli鄉y jecha jeszcze do moich starych.
- No to pojedziemy! Janusz s造sza貫? Teraz na Moniuszki.

* * *

- Co ty stary odpierdalasz?
- Janusz, daj mi spok鎩. O nic nie pytaj. Po prostu jed. Jedn mamy z bani. Zapieprzaj do Anki, po drug.
- Jakie "mamy"? Tomek. Mieli鄉y jecha do moich starych! A nie po jak捷 twoj kolejn zdzir.
- Tylko nie zdzir ch這pie! Pojedziemy! Nie zgrzytaj. Zd捫ymy. Przecie nie zostawi Julki u Anki na noc. I tak siedzi tam ju chyba ze trzy godziny.
- Ech kurwa... zgubi cie te baby.
- G闚no! Nie pytaj. Przeminie - to ci rozja郾i. Po prostu jed. I pos逝chaj uwa積ie legendy na dzisiaj...

* * *

- O, jeste Tomku.
- Przepraszam S這dka. Nie da貫m rady wcze郾iej. Przyjecha Janusz i pomaga貫m mu z tym piecem. W豉軼iwie to wpad貫m tylko po ciebie i jedziemy zn闚 do Janusza rodzic闚. Chce go jeszcze dzi pod陰czy.
- Zobacz jak pi瘯n bluzk znalaz豉m! I jeszcze sp鏚niczk, 豉dna prawda? Znowu do jego rodzic闚? Ale odwieziesz mnie? Do tego ten sweterek b璠zie pasowa. Gdzie mnie w tym zabierzesz? Jeeesssu ju mam ochot to za這篡. Mo瞠 przebior si jeszcze Aniu, co?
- No przecie po to przyjecha貫m. Przepraszam Skarbie ale musimy ju i嗆. Janusz czeka.
- Jasne Julitko. Mo瞠sz zawi您a sobie jeszcze t apaszk.
- My郵isz Aniu? Tomek? Podoba ci si? Ale naprawd mog wzi望 to wszystko? To b璠zie chyba z tysi帷 razem. To gdzie p鎩dziemy? Tomek?
- Co wymy郵imy. Musimy si zbiera. Chod prosz.
- Jeste kochany. Zobacz t kurteczk - podoba ci si? 奸iczna prawda? Tylko nie wiem czy dam rad jutro. Mo瞠 pojutrze gdzie si wybierzemy? Bo na jutro um闚i豉m si z Ma貪o鄂.
Pojutrze?!? Babo! Ja mam was dosy na kwarta! No, przynajmniej miesi帷.
- Na pewno co wymy郵imy. Cho S這dka. Odwieziemy ci do domu.
- Powiem Go軼e, 瞠by do was wpad豉. Aniu, dzi瘯i za wszystko Kochana. Przyjd koniecznie - zrobimy jak捷 ekstra fryzur.
- Prosz Julitko. Nie ma sprawy. Wpadaj kiedy zechcesz. W przysz造m tygodniu powinni鄉y mie jak捷 now kolekcj. Mo瞠 zajrzysz?
Baby! Siedzia造軼ie prawie 3 godziny. Ma這 wam?
- Zajrzy. A teraz idziemy. Cze嗆 siostra. DZI艼I.
- To ci b璠zie drogo kosztowa這.
- Te ci kocham!
Mam nadziej, 瞠 ta pa豉 jeszcze czeka. Kurde, jemu te pewnie b璠 si za dzisiaj d逝go wywdzi璚za. Szajse.
- Cze嗆 Julita! Co tam s造cha? Zakupy?
- No... Anka ma tyle fajnych rzeczy! Chyba bym zwariowa豉 w takiej pracy. Najch皻niej za這篡豉bym wszystko.
- A sk康 wiesz, 瞠 Anka tego nie robi?
- Mo瞠cie przesta pierdzieli? Janusz - prosz. Jed幟y do Julki.
- Mo瞠my. Ale sporo b璠zie ci to kosztowa這.
- Wiem. Ju kosztuje.

* * *

- Dobry wiecz鏎 Rycerzu!
- Cze嗆.
- Jako ma這 romantycznie jak na st瘰knionego mena.
- Bardzo st瘰knionego. Tylko po prostu zmaltretowanego okrutnie. Dzi by這 fatalne. Po pracy p馧 dnia je寮zi貫m z Januszem. Do sklepu, po piec, do jego rodzic闚.
- Z Januszem? T 鈍ini? Po jaki piec? Po co do rodzic闚?
- Nooo. Jego rodzice kupili nowy do ogrzewania. Prosi o pomoc. A co u ciebie?
- A nic. Po pracy wpad豉m do Anki, by豉 u niej jaka znajoma. Julita, czy Julia... Troch si zdziwi豉m, bo mia豉 i嗆 do kosmetyczki. Ale musia豉 prze這篡, bo co tam jej wypad這...
O szajse... Ale kucha. Biedna Anka. To mnie b璠zie kosztowa這 dro瞠j. Aj, aj, aj...
- ...chcia豉m tylko jej kas zostawi za t bluzk, co kupi豉m w zesz造m tygodniu. Wiesz, t zielon...
Tak. Wiem. Jasne, 瞠 wiem. Znam przecie wszystkie twoje zielone bluzki: jasnozielon, ciemnozielon, zgni這zielon, zielono-zielon...
- ... no, a p騧niej pojecha豉m do Ka鄂i. Ma nowego faceta. Przystojny. Pracuje na lotnisku. Pozna豉 go przez sw matk. Pani Teresa wraca豉 z wycieczki do Rzymu i mia豉 jakie problemy zbaga瞠m. I Robert zaj掖 si jej spraw. Fajnie by這by go pozna. Podobno bardzo inteligentny. Mo瞠 w ko鎍u jej si u這篡...
Bardzo pragn pozna b造skotliwego zbawiciela g逝piej Ka鄂i.
- ... i w豉郾ie od niej wracam. Musisz chyba jutro zatankowa. Mo瞠 pojechaliby鄉y gdzie na weekend? Mo瞠 do Gra篡nki?
Kolejna gwiazda...
- Dobrze Skarbie, zatankuj.
- Tomek. Prosi豉m ci, nie m闚 do mnie "skarbie".
- Dobrze Julka, y... Jolka. Oczywi軼ie. Nie b璠 Jolanto, W豉sno軼i Swoja. Nie b璠 m闚i do ciebie w ten szowinistyczny, feudalny spos鏏.
- Ech ty 這siu... hi hi... K豉d si lepiej spa. Jutro te bior auto. Jad na zakupy.

* * *

Ding-dong! Ding-dong! Ding-dong!
D磨zas! Co za mato o tej porze? Jolka si obudzi i b璠zie lament...
Ding-dong! Ding-dong! Ding-dong!
No moment... Musz co ubra... Wrzesie, a pi寮zi...
- Julia?? Cze嗆. Dawno si nie... Co si sta這?
- Mam raka.
- ...
- Mam raka.
- Julia, przykro mi. Nie wiem co powiedzie.
- To nie m闚 dupku!
- To po co do mnie przysz豉?
- Bo jestem z tob w ci捫y.

«powr鏒
top

Linki sponsorowane: suknie 郵ubne | kody kreskowe | haki holownicze | wynajem nieruchomo軼i Wroc豉w | prawo pracy | parapety drewniane